W rok do Junior Developera - Rozmowa z Super Programistką Klaudią - Programistki są super!
Programistki są super!

W rok do Junior Developera – Rozmowa z Super Programistką Klaudią

Klaudia od 2 miesięcy pracuje na stanowisku Junior Developera. Jest to jej pierwsza praca w IT po tym, jak nieco ponad rok temu podjęła decyzję o przebranżowieniu się i zostaniu programistką. W wywiadzie opowiada, skąd w ogóle taki pomysł i jakie kroki podjęła, by osiągnąć swój cel.


Agata: Czym zajmowałaś się przed programowaniem i skąd w ogóle wziął się pomysł zmiany branży? 

Klaudia: Moja rodzina od lat związana jest z branżą rowerową co sprawiało, że również i moja droga zawodowa toczyła się w tym kierunku. Poprzednie dwa lata spędziłam w Niemczech, gdzie pracowałam jako księgowa w sklepie rowerowym i zajmowałam się kontaktem z klientem detalicznym. Jednej zimy, gdy pracy w tej branży jest mniej nauczyłam się nawet zaplatać (budować) od podstaw koła rowerowe i centrować je. Z czego jestem bardzo dumna, bo to typowo techniczne zajęcie. 

W pewnym momencie swojego życia zdałam sobie sprawę, że pracuję w branży, w której nie za bardzo mam możliwość dalszego rozwoju. Zaczęło mnie męczyć to, że moja praca jest po prostu rutynowa. Jestem też bardzo ciekawskim człowiekiem, tak że brakowało mi takiego elementu odkrywania świata.

Zaczęłam się więc zastanawiać, co mogłabym zrobić, żeby to zmienić. Szukałam czegoś, co by mnie usatysfakcjonowało i zaspokoiło tę moją ciekawość i potrzebę odkrywania. W tym czasie akurat mój brat zaczął uczyć się programowania, trochę mi opowiedział i bardzo mnie to zaintrygowało! Na początku kompletnie nie wiedziałam, jak się za to zabrać i nie miałam pojęcia, czy to jest w ogóle dla mnie. W Internecie dostępne są przeróżne quizy, które magicznie udzielą Ci odpowiedzi, czy nadajesz się na programistkę, czy nie – ale trzeba mieć świadomość, że to jednak nie jest taka faktyczna weryfikacja predyspozycji ani samego siebie. Ostatecznie – to będzie trochę śmieszne – zadzwoniłam do znajomego z poprzedniej pracy, który nie był programistą, natomiast pracował od lat w branży IT. Zadzwoniłam do niego i zapytałam się, czy jego zdaniem mogłabym być dobrą programistką. Na co on odpowiedział, że czemu nie! I tym sposobem moje myśli zaczęły krążyć wokół podjęcia się nauki programowania.

Potrzebowałam jeszcze około 2-3 tygodni, żeby to przemyśleć i przetrawić – jednak ciężko jest odpowiedzieć sobie na pytanie, czy coś jest dla Ciebie, jeśli się czegoś samemu nie doświadczy.

Zagrałam na jedną kartę, ale tak w środku czułam, że programowanie to coś, co mnie usatysfakcjonuje w życiu. Bazując na zdobytych już informacjach zdecydowałam i zapisałam się na bootcamp. To było w listopadzie 2019 roku. Wtedy zaczęłam naukę od podstaw, nie mając żadnego zaplecza w tej dziedzinie. 

Agata: Jakie były początkowe reakcje Twoich bliskich, kiedy zdecydowałaś się na ten krok?

Klaudia: Większość osób wspierała mnie od samego początku. Wiedzą, że jestem takim człowiekiem, który potrzebuje odkrywać i widzą, jak bardzo unieszczęśliwiał mnie fakt, gdy nie mogłam się rozwijać. 

Parę osób się zdziwiło, że postanowiłam zająć się programowaniem, ale nie skupiałam się na takich reakcjach. Uznałam, że robię swoje. Miałam takie wewnętrzne przeczucie, które mówiło mi, że to jest właśnie to, co potrzebuję robić w życiu. I w gruncie rzeczy się nie pomyliłam! 😉

Nie żałuję ani jednego dnia, choć droga, którą przeszłam, była trudna. Nie będę ukrywać – pierwsze tygodnie bootcampu, to były łzy i pełno frustracji, ponieważ miałam ogromny problem, żeby przestawić swoje myślenie. Wszystko było dla mnie takie wielkie i niezrozumiałe, i zawsze coś nie działało. Wtedy mój mentor, który prowadził mnie podczas bootcampu, powiedział mi: “Klaudia, musisz zdać sobie sprawę z tego, że na tym będzie polegała Twoja praca. Ty będziesz przychodzić do pracy i zawsze coś nie będzie działało, coś trzeba będzie naprawiać… Im szybciej się z tym oswoisz, tym łatwiej będzie Ci pójść naprzód”. Przetrawiłam to i uznałam, że faktycznie – nie ma co się denerwować, że czegoś nie rozumiem, tylko po prostu przyjąć to, jak jest i dać sobie czas na zrozumienie niektórych tematów.

I powiem szczerze – to w zasadzie było jak magiczną ręką odjąć! Nagle przestałam się denerwować na siebie, że mi nie wychodzi, czy czegoś nie rozumiem. 

Kolejne miesiące bootcampu przebiegały już znacznie spokojniej. Były to kolejne miesiące nauki. Miałam w tym czasie możliwość skupić się tylko na nauce, tak że całymi dniami siedziałam przed komputerem i zagłębiałam tajniki programowania w Javie. Moim pierwszym większym sukcesem, było napisanie gry! Wymagania projektu w moim odczuciu nie były skomplikowane – miała to być prosta gra logiczna – ale ja już zaczęłam kombinować i wymyśliłam, że napiszę grę w stylu Mario z jednorożcami i taki jednorożec będzie skakał i podbijał świat! Grafikę do gry stworzyłam sama. To było moje pierwsze duże osiągnięcie w programowaniu. Stworzyłam co prawda niekompletną grę, ale do dzisiaj wzbudza ona we mnie wewnętrzną dumę! Kolejnym takim ważnym punktem był pierwszy projekt grupowy, który mieliśmy do wykonania jeszcze podczas bootcampu. 

Agata: A jak w ogóle wybierałaś bootcamp?

Klaudia: Kierowałam się opiniami osób, które już coś wiedziały lub miały do czynienia z programowaniem. Bazując również na researchu w internecie, uznałam, że to jest idealny bootcamp dla mnie.

To był czas, gdy mieszkałam w Niemczech i nie wiedziałam, czy wrócę do Polski, szukałam więc takiego rozwiązania, żebym w razie czego mogła uczyć się z każdego miejsca na ziemi. Duże znaczenie miał fakt, że był to kurs całkowicie online. Zadania robiłam w zasadzie we własnym zakresie. Miałam cotygodniowe call’e z mentorem. Podczas rozmów omawialiśmy wykonane zadania oraz planowaliśmy działania na kolejny tydzień.

Agata: A jak w ogóle szła ci nauka online? Nie miałaś problemu, żeby zabrać się za naukę i zadania?

Klaudia: W żadnym wypadku! Pierwszego dnia bootcampu powiedziałam sobie: “Klaudia, to jest Twoja szansa, Ty możesz zmienić coś w swoim życiu, możesz być tym, kim chcesz”. I nie będę ściemniać, naprawdę codziennie wstawałam i nie brałam w ogóle pod uwagę, że może mi się nie chcieć. Wiedziałam, że moim najważniejszym zadaniem jest dążyć do tego, żeby zrealizować swój cel. Byłam bardzo skoncentrowana na tym, aby to osiągnąć.

Teraz wiele osób mówi mi z uznaniem, że mam takie cechy, jak na przykład systematyczność czy determinacja. Nie są to jednak cechy, z którymi się urodziłam, wypracowałam je w sobie. Byłam nad wyraz konsekwentna, a to moim zdaniem jest ogromnie ważne, kiedy chcemy osiągnąć cel.

Oczywiście bywały takie dni, kiedy byłam mniej efektywna. Wynikało to jednak ze zmęczenia, fizjologii, a nie z lenistwa. Potrafiłam też sobie powiedzieć, że okej, dzisiaj jest gorszy dzień. I dawałam sobie czas na odpoczynek, złapanie oddechu. Bywało tak, że po dwóch godzinach znowu siadałam do komputera, bo nagle coś mnie olśniło, ale bywało też tak, że po prostu potrzebowałam usiąść dopiero następnego dnia i ze świeżą głową podejść do tematu.

To wszystko pozwoliło mi zdobyć nowe doświadczenia. Kurs trwał 9 miesięcy i z tygodnia na tydzień przybywało wiedzy i zadań do wykonania. Trzeba było na bieżąco się przygotowywać. W lipcu 2020 zakończyłam bootcamp i obroniłam swój projekt. To był też taki pierwszy moment, kiedy się trochę zestresowałam, ponieważ z jednej strony ukończyłam bootcamp, ale jeszcze nie do końca czułam się na siłach, żeby tak od razu znaleźć pracę… 

Szczególnie, że pandemia też trochę pokrzyżowała mi plany! Wcześniej mieszkałam w Niemczech, ale wróciłam do Polski. Co prawda docelowo chciałam szukać pracy na rynku niemieckim, natomiast nie wiedziałam za bardzo, jak ugryźć temat. Przemieszczanie się pomiędzy krajami było utrudnione. Zaczęłam się więc poważnie zastanawiać nad szukaniem pracy i w Polsce i w Niemczech. Moim celem było znalezienie pracy do końca 2020 roku. 

Część sierpnia poświęciłam jeszcze na powtórki i przygotowanie się do rozmów kwalifikacyjnych. W tym – uczęszczałam na kursy niemieckiego i angielskiego, gdyż brałam pod uwagę to, że rozmowy rekrutacyjne mogą odbywać się w 3. językach – w zależności od firmy i kraju.

Z końcem lata oznaczyłam na LinkedIn, że jestem gotowa na podjęcie pracy. Miałam w sumie całkiem sporo wiadomości od rekruterów, jednak ze względu na pandemię i brak rekrutacji na stanowiska juniorskie – wiele takich rekrutacji po prostu odpadło. Zaczęły się schody, a ja trochę zaczęłam się stresować. Skończyłam kurs i wciąż się uczyłam, ale nie do końca wiedziałam, w którą stronę chcę rozwijać swoją drogę jako programistka i chciałam odkrywać wszystko po kolei. Zaczęłam się zapisywać na webinary i masę spotkań online…

Agata: Możesz opowiedzieć o tym więcej? Czy chodziłaś na nie tak dla siebie, czy też w poszukiwaniu kontaktów w IT?

Klaudia: Wszystko po trochu. Po pierwsze – chciałam dalej się rozwijać. Mówiłam sobie, że potrzebuję znaleźć swoją ścieżkę. Sam bootcamp nie jest wystarczający, żeby tuż po jego zakończeniu klarownie widzieć swoją karierę na najbliższe lata. Tego rodzaju kursy pokazują pierwsze kroki w programistycznym świecie, natomiast nie zadecydują za nas jaką obierzemy drogę po ich zakończeniu. Przecież można się specjalizować na wiele sposobów… 

Po drugie chciałam po prostu poznać osoby związane z tą branżą.

A po trzecie – szukałam tipów o tym, jak znaleźć pracę: skąd wiedzieć, jaka praca jest dla mnie odpowiednia; jakimi rzeczami zajmują się programiści w pracy (w końcu praca programisty pracy programisty nie równa, w zależności od firmy i zapotrzebowania pracuje się na różnych płaszczyznach). Chciałam się dowiedzieć, w którym kierunku iść.

Korzystałam też z obecności firm na takich spotkaniach i po wstępnych rozmowach wysyłałam do nich CV. Miałam też taki plus, że mogłam pozwolić sobie na wysyłanie swojego CV na rynku polskim i niemieckim. I tak zaczęła się moja przygoda z szukaniem pracy i rekrutacjami.

Odbyłam kilkanaście rozmów rekrutacyjnych. W głównej mierze byli to pracodawcy i tzw. headhunterzy z Niemiec. Były one głównie w języku niemieckim, część również odbywała się po angielsku. Niestety, problem polegał na tym, że większość firm po prostu szukała osób z jakimkolwiek doświadczeniem zawodowym, którego ja jeszcze nie miałam. W Polsce bywało różnie – niektóre rozmowy kończyły się już na kwalifikacji wstępnej lub krok dalej na rozmowie technicznej, jednak ciągle nie dochodziło to do tej finalnej części. Coraz bardziej czułam się zagubiona i zestresowana tym, że mi nie szło. Choć – bądźmy szczerzy – to były dopiero pierwsze tygodnie szukania pracy, a ja już byłam tym zniecierpliwiona i zaczynałam wątpić, że mi się uda!

I wtedy na mojej drodze stanął Piotr – kolega, którego poznałam poprzez LinkedIn. Szukał pomocy przy projektach, które prowadził, a w zamian za pomoc oferował bezcenną naukę. Były to projekty niezbyt związane z tym, co robiłam wcześniej – zamiast Javy był JavaScript, o którym w ogóle wtedy nie miałam pojęcia. Po rozmowie z Piotrkiem, który zaprosił mnie do swojego teamu zapaliła się we mnie lampka nadziei – bardzo mi to dodało pewności siebie. Piotr powiedział, że to jest tylko kwestia czasu, zanim znajdę pracę, a przy jego projektach mogę się uczyć razem z innymi osobami, coś wspólnie tworzyć. Mówił, że praca na pewno sama mnie znajdzie.

To był bardzo ważny moment, ponieważ poczułam, że przynależę do jakiejś grupy, że jestem w projekcie, że tworzę coś i to jest realne i każdy będzie mógł z tego korzystać. Dawało mi to niesamowitą radość i znowu poczułam, jak wpadam w swój wir nauki, odkrywania świata i programowania. Wszystko zaczęło się układać w fajną całość! W między czasie rozpoczęłam studia informatyczne i cały czas chodziłam na spotkania online, gdzie też dużo się uczyłam, byłam na targach pracy online, poprawiałam swoje CV, ktoś inny mi doradził, jak lepiej prezentować swoje umiejętności na rozmowach kwalifikacyjnych i miałam też możliwość rozwoju przy projekcie.

I w pewnym momencie naprawdę można powiedzieć, że praca znalazła mnie sama! Ja oczywiście cały czas wysyłałam CV i odbywałam na rozmowy rekrutacyjne. Cały czas konsekwentnie dążyłam do celu. Jednak w firmie, w której ostatecznie zdobyłam upragnioną pracę to rekruterka napisała do mnie przez LinkedIn z propozycją rozpoczęcia procesu rekrutacyjnego. I powiem szczerze, że była to najszybsza rekrutacja w moim życiu! Na rozmowie technicznej byłam w piątek, a już w poniedziałek dostałam pozytywną odpowiedź! Poszło szybko, choć w sumie wcale nie była to taka prosta rekrutacja – dwa etapy rekrutacji, w tym techniczna prowadzona w dwóch językach. Pomimo, że nie miałam już takiej pewności siebie jak na początku moich poszukiwań, to wypadłam dobrze. I tak od 1 grudnia zostałam Junior Developerem w firmie EY Global Delivery Services!

Agata: Super! Czyli w sumie szukałaś pracy mniej więcej dwa miesiące? 

Klaudia: Tak, zamknęłam się w poszukiwaniach w 2 miesiącach. A jeśli chodzi o przebranżowienie się – zamknęłam się dokładnie w rok. Bardzo dużym wsparciem był dla mnie mój narzeczony. Ten rok nie należał do najłatwiejszych, było wiele chwil zwątpienia, szczególnie jak były jakieś godzinne bądź kilkudniowe ściany, gdy nie mogłam przez coś przebrnąć. Gdyby nie mój partner, który dodawał mi otuchy i mówił, że sobie na pewno poradzę i że to jest tylko kolejna ściana, to chyba bym tak gładko przez to nie przeszła. Podobnie zresztą było też z szukaniem pracy. Może teraz to brzmi śmiesznie, ale ja serio byłam zniecierpliwiona, że to trwało aż 2 miesiące. W rzeczywistości w niektórych większych firmach, to czasem samo przejrzenie Twojego CV może tyle zająć! Tak że, gdyby nie to, że miałam bardzo duże wsparcie od moich bliskich, mogłabym dzisiaj nie być w tym miejscu, w którym jestem.

Agata: A teraz pracujesz od dwóch miesięcy jako Java Developer… A co robisz na co dzień? 

Klaudia: Tak w zasadzie jako Gosu Developer. Zespół, w którym pracuje bazuje na języku Gosu i można powiedzieć, że język ten ma korzenie Javove. Nasz team zajmuje się wytwarzaniem oprogramowania dla firm ubezpieczeniowych. Są to bardzo duże projekty i można się rozwijać tutaj na wielu płaszczyznach! Nie mamy też przydzielonych sztywnych zadań, tak że można swobodnie kierować swoją ścieżką zawodową. To jest bardzo, ale to bardzo duży plus, o którym w ogóle nie marzyłam! Firma kładzie duży nacisk na rozwój swoich pracowników. To jest coś, czego się nie spodziewałam – nie dość, że podejmę pracę jako programistka (co już samo w sobie było dla mnie super), to nie sądziłam, że pracodawca będzie tak bardzo dbał o nasz rozwój i że to będzie takie ważne nie tylko dla mnie. Początkowo byłam w lekkim w szoku, ale szybko okazało się, że to jest realne! Panuje bardzo miła atmosfera, nie ma też niezdrowej rywalizacji i powiem szczerze – nie spodziewałam się tego po tak dużej korporacji. Duże firmy jednak owiane są nierzadko złą sławą, że panuje w nich duża presja i niezdrowa atmosfera… Moja praca jest jednak bardzo przyjemna, bardzo dobrze się tu czuję i wiem o tym, że do kogokolwiek bym nie napisała, to każdy zawsze bardzo chętnie mi pomoże – pomimo swoich obowiązków. Mam swojego opiekuna, który pomaga mi zarządzać swoją ścieżką rozwoju. Praca tu daje mi taką motywację, że codziennie wstaję i mam ochotę iść do pracy (do drugiego pokoju, bo póki co pracujemy zdalnie :))!  

Agata: To świetnie! 

To jeszcze tak na koniec: jaką radę dałabyś osobom, które są na początku takiej drogi i dopiero myślą o przebranżowieniu się i bootcampie?

Klaudia: Przede wszystkim warto sobie odpowiedzieć na takie pytania: czy jestem systematyczna? Zdeterminowana? To jest bardzo ważne podczas procesu przebranżowienia się. Znam dziewczyny, które były na bootcampie i stwierdziły, że to jednak nie dla nich. Bardzo szanuje takie osoby, bo spróbowały, nie bały się. Druga sprawa – warto się zastanowić, czy odpowiada nam ten typ pracy – to będą niekończące problemy i nie można się nastawiać do tego negatywnie, po prostu trzeba to przyjąć, że tak jest i musimy odłożyć na bok wewnętrzne złości; czasami zrozumienie niektórych rzeczy wymaga czasu i nie jesteśmy w stanie tego przyśpieszyć. 

Natomiast zachęcam do podjęcia tego kroku! Uważam, że jest to super przygoda i nie żałuję ani jednego dnia bycia programistką! Dało mi to ogromne możliwości, zrealizowałam mój cel sprzed roku, a teraz mam masę innych, nowych celów, które chciałbym zrealizować. Teraz dzięki temu mam taką możliwość, aby się dalej rozwijać i osiągać te cele. Trzymam kciuki za wszystkie przyszłe super programistki!

Agata: To trzymamy kciuki!

2 komentarze

  • hej Klaudia, bardzo inspirująca historia. Super, że udało Ci się odnaleźć swoją ścieżkę i nie zniechęciłaś się mimo trudności. Z takim nastawieniem dalszy rozwój w IT to tylko kwestia czasu. Powodzenia!

Dołącz do Super Programistek!

%d bloggers like this: